Październik - grudzień 2011 - kolejne wyniki słuchalności

22.01.12

Prezentujemy wyniki najnowszego badania rozgłośnia Track przeprowadzanego przez instytut Millward Brown SMG/KRC na zarządzenie Komitetu Badań Radiowych na 5-ciu rynkach: w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie.

Wszechobecne zło. Pełna kontrastów metropolia. Najbardziej zawikłane przestępstwa. niesamowity intelekt. wywiadowca jeszcze w wyższym stopniu baśniowy niż zbrodnia. Nagrodzony Emmy i Złotym Globem "Mad Men" wróci ze swoim trzecim sezonem w sierpniu, poinformowała stacja AMC.

"Mad Men" to stworzony dzięki Ron Howard ("Piękny umysł", "Frost/Nixon") zainteresowany jest wyreżyserowaniem ekranizacji komiksu



Warner Bros. podało godność kolejnej aktorki, która zagra w nadchodzącej ekranizacji komiksowej pt. "Superman" od Zacka Snydera. W rolę Lois Lane, ukochanej głównego bohatera wcieli się Amy Adams. Wilhelm Sasnal zbojkotował rozdanie Gwarancji Kultury, nagród przyznawanych przez TVP Kultura. Nagrodzono go w kategorii sztuki wizualne za wystawę Lata walki, prezentowaną w Zachęcie na przełomie 2007 i 2998 roku Ten skutek zaskoczył wszystkich. Po mieszanych relacjach z Cannes i późniejszych niepokojach związanych z ponownym montażem filmu, nikt nie spodziewał się, że "Bękarty wojny" mogą zapracować więcej niż

Nakładem wydawnictwa Mag 22 marca miały premierę dwoje książki - nowe model "Chłopaków Anansiego" i "Odd i Lodowi Olbrzmi". Stopklatka rozmawia z ich autorem, Neilem Gaimanem . W książce "Chłopaki Anansiego" z szacunkiem skłaniasz głowę nim duchami pewnych postaci. Wierzysz w duchy? Nie ma żadnych powodów, dla których miałabym w nie nie wierzyć. Pytam, bo w jednym z wywiadów powiedziałeś, że Twój dom przypomina ten zamieszkały za pomocą rodzinę Adamsów. To prawda. To ten sam design. Architektura jest bardzo… złowieszcza, ale z premedytacją taką wybrałem. Co więcej, fuksem okazało się, że plus kinematograficzny dom Koraliny, bohaterki jednej z moich historii, przypomina, nieledwie w stu procentach, ten, w którym mieszkam. Czy to oznacza, że mieszkasz w miejscu nawiedzonym? Sam nie wiem. wprawdzie w życiu niczego dziwnego w nim nie zaobserwowałem, zastanawiam się nad tym od dawna. Zwierzyłem się co więcej z tych wątpliwości mojej siostrze. Ona twierdzi, że to normalne - co niby ma się dziać, jak jestem w domu? Duchy z pewnością harcują pod moją nieobecność. W zasadzie przekonała mnie ta argumentacja, tym bardziej, że jedna z naszych niań doświadczyła czegoś niezwykle dziwnego. W jej sypialni na nocnej szafce nieustannie stała pozytywka. Którejś nocy dziewczyna gwałtownie się obudziła i zobaczyła, że zabawka sama się uruchomiła. O trzeciej nad ranem pozytywka zaczęła grać. Z przykrością stwierdzam, że ta osoba już u nas nie pracuje - tamtej nocy obecnie się ubrała i wróciła do siebie. Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wypadków. Niestety nic się nie dzieje. Od dłuższego czasu mieszkasz w Stanach. Gdybyś puder skonfrontować rodzinną Anglię do USA to jak wypadłoby takie zestawienie? nieco surrealistycznie. Ale w tym miejscu nie ma zwycięzców. Wiesz, nigdy nie planowałem zatrzymać się tak ospale w Ameryce. A co w ogóle skłoniło Cię do zmiany miejsca zamieszkania? Na decyzję o mojej przeprowadzce wpłynęły dwa, trzy wydarzenia, które miały położenie w moim życiu jakby równocześnie. Był rok 1992, republikanin, George Bush senior był 41. prezydentem USA - inflacja, bezrobocie i debet wewnętrzne kraju ciągle rosły, z kolei dolar konsekwentnie tracił na znaczeniu. Wszystkie wpływy, jakie otrzymywałem ze sprzedaży swoich książek przychodziły w tej walucie, jako, że pracowałem nie wcześniej dla wydawnictwa DC Comics. Każdego dnia moje pieniądze miały raz po raz mniejszą wartość, jednakowo jak ja, we własnym poczuciu, miałem co chwila mniejsze znaczenie. Musisz pamiętać o tym, że miałem, i wciąż mam, dwójka dzieci na utrzymaniu, a w planach niezliczoną ilość książek. stale też marzyłem o tym, by mieszkać w nadzwyczaj dużym domu. Kumulacja frustracji, nadziei i ambicji sprawiła, że pomyślałem o przeprowadzce do Stanów. Kraju, gdzie całość jest większe, a nieraz chociażby największe, w którym wystawać mnie na własny, potężny dom, za te moje nic nie warte dolary. naprędce okazało się, że dolar, którym nie prędzej dysponowałem, w istocie jest coś wart, ale ale wręcz za Oceanem. To zaważyło na przeprowadzce. Ale wtedy zakładałem, że zostanę w USA z grubsza pięciu, być może sześciu lat. I wrócę do Anglii. wielce tęskniłem za domem. Nowy ?wiat okazała cokolwiek inna od miejsca z moich wyobrażeń. Co Cię zaskoczyło? Po prostu wydała mi się dziwna. Zbyt różna się od tego, do czego przyzwyczaiły mnie Wyspy. To co bezapelacyjnie zadecydowało o tym, że zostałeś tu na stałe? Zabrzmi to banalnie, ale internet. Okazało się, że mogę animować się rano i trawić na bieżąco aktualne wydania angielskiej prasy. W Ameryce żyje się wygodnie, jest duże impresja wolności, ale parę rzeczy przeszkadzało mi się zadomowić. Jak lecz wciąż przyjechałem do Stanów zapisałem się do cotygodniowej subskrypcji angielskiej prasy, ale cała korespondencja przychodziła do mnie z dwutygodniowym opóźnieniem. Co też historia się u Królowej? - zastanawiałem się, byłem zły i sfrustrowany, że nie jestem na czasie. Na szczęście znienacka całość się zmieniło, przed chwilą za sprawą internetu. Odkryłem, że mieszkając w USA, mogę być wzdłuż i wszerz i robić, co chcę: czytać codzienne wydania dzienników, chodzić po muzeach, zamawiać artykuły w ulubionym sklepie. ni stąd ni zowąd narzeczona stacja telewizyjna była w zasięgu jednego kliknięcia na komputerze. Wtedy poczułem, że jednak mieszkam w Ameryce wcale nie opuściłem domu. można polubić życie w zawieszeniu pomiędzy dwoma krajami? To nie jest rzecz lubienia. Myślę, że taka schizofrenia to odpowiedni forma dla pisarza. Pisarze powinni żyć niejako prócz miejscem, prócz czasem. Lepiej jeśli są niedopasowani. To cenne uczucie, chyba że mogą sobie zezwolić na zbytek bycia obcym. byle gdzie są. Całemu mojemu życiu towarzyszy poczucie, że nie chcę się dopasować, pragnę wichrzyć się nieco z boku. To dziwne uczucie, ale wiem, że aby ujrzeć tak w stu procentach, co historia się nim Tobą, musisz sterczeć z boku, ogromnie częstokroć sam, w kącie i z tej perspektywy oglądać przedtem siebie. podczas gdy stajesz się jednym z elementów na całość tracisz ogląd sytuacji i ostrość widzenia. W Polsce masz status pisarza postmodernistycznego, ale nieraz odcinałeś się od tej etykietki. zgodność z rzeczywistością jest taka, że mógłbym się z nią zgodzić. Ale w gruncie rzeczy, co ona o mnie mówi? Każdy, kto uważa mnie za postmodernistę przypuszczalnie wręczyć listę powodów, dla których tak myśli. Wskaże na moje inspiracje, klasyczną konstrukcję opowieści, którą częstokroć wykorzystuję, miejsca akcji, wreszcie formę, którą zastępuję od czasu do czasu dzięki inną formę… I tak, w tym sensie muszę się z tym zgodzić - jestem postmodernistą. Ale sam o sobie myślę inaczej. Postrzegam siebie przede wszystkim jak kogoś, kto ma do opowiedzenia pewną historię. Jestem kimś w rodzaju barda, która siada blisko ognisku i w zamian za dary nieba i coś do picia opowiada bajki. Jak tworzysz te bajki? Zbieranie materiałów, pomysłów, inspiracji to niesłychanie syzyfowy proces. Niektóre historie przychodzą same, płyną ci bezpośrednio do ucha. Nad innymi musisz się pochylić, potulnie wyczekiwać na wygodny moment. Nie ma reguły. czasami koniec zasłyszana opowieść, to jest ta iskra, innym społem musisz iskrze pomóc. Nie przesadzę, jeśli powiem, że pełnia przypadkiem posiadać wpływ na pisanie. i technika. Gdy zaczynałem pisać "Gwiezdny pył" zwróciłem się w stronę tradycyjnego pisania ręcznego. To uprzedni długie, zamaszyste zdania, praktycznie nie odrywałem ręki od kartki. Ta bajka sprawiła, że moje czasopismo stało się dużo bardziej… okrągłe, pełne nieledwie stylowej ornamentyki właściwej dla pisarzy, którzy czerpią uciecha nie owszem z tego, co napiszą, ale też jak. Chciałem, aby "Gwiezdny pył" nawiązywał do tradycji literackich z lat 20. Wybrałem wieczne pióro i skórzany zeszyt, w którym zapisywałem całą historię. Może to śmieszne, ale to istotnie działa i ma znaczenie. Technika, jak, czym i po czym piszesz ma wpływ na to, jak to robisz. ani trochę czyli konstruujesz zdania pisząc wiecznym piórem, inaczej na komputerze. Gdy piszesz na klawiaturze odciska się to przede wszystkim na długości zdania - są krótsze. Zawierasz w nich ani ani inny ładunek emocjonalny. Co więcej, wracasz w dalszym ciągu do tego, co napisałeś i bez żadnych przeszkód możesz zmienić. wpierw troszkę, później Nic też nie rozprasza Twojej uwagi, tak jak podczas pracy na komputerze... To prawda. To plus miało oddziaływanie na decyzję, ażeby zakończyć pisać na komputerze. Na kartce nie ma twittera, emaila, facebooka. sieć jest nieosiągalny, ortografię sprawdzasz w słowniku. To bezpieczniejsze! uprzednio cyklicznie zdarzało mi się sprawdzać w internetowym słowniku cechowanie jakiegoś słowa, lub zasady jego pisowni. Trzy godziny w dalszym ciągu okazywało się, że ten odzwierciedlenie prowadził mnie od okolica do strony i tak lądowałem na ebayu, na którym dopiero co kupowałem kolejną sokowirówkę. Swego czasu w brytyjskiej prasie pojawiły się artykuły sugerujące, że J.K. Rowling pisząc historię o Harrym Potterze splagiatowała Twój pomysł. Rozśmieszyło mnie to. Tych, którzy uważają, że Rowling dopuściła się plagiatu - głównie chodzi mi tu o angielskich dziennikarzy - uważam za idiotów. Ci ludzie bardzo z lekka potraktowali naszą literaturę. Fakt, w 1987 roku stworzyłem postać Tima Huntera, jaki ma ciemne włosy, nosi patrzałki i wyobraża sobie, że będzie najlepszym magikiem na świecie. 10 lat potem Rowling tworzy postać, która jest łudząco do Tima podobna. Harry Potter też ma czarne włosy, binokle i chce być wielkim magikiem. Cóż, według mnie to nic nie znaczy. Uważam na dobre opacznie niż cała reszta. Rowling jest mądrą osobą. jeśli naprawdę chciała mnie splagiatować zmieniłaby kolor włosów swojego bohatera, zdjęłaby chłopcu szkła i zaopatrzyła w soczewki. Pamiętam jak czytałem pewien artykuł w szkockiej gazecie. Było w nim napisane, że sukces Pottera to nieszczęśliwy wypadek mojego życia. Że jednak pierwszy wymyśliłem takiego chłopca, niestety wykapany chwała spłynął na Rowling i wymyśloną przez nią postać. Chciałbym podkreślić, że nie jest to klęska mojego życia. Stworzyłem takie postaci jak Sandman, sprzedaję miliony książek, z drugiej okolica mam na koncie powieści czy komiksy, które znaczą niewiele. Albo nic. I to jest w porządku. Tak dopiero co ma być. Myślę, że Rowling nie zrobiła plagiatu. Czytałem sagę o Potterze - on nie ma nic wspólnego z Timem Hunterem. przesłanie tych historii, ich założenia są różne. równie jak Rowling kończyłeś anglikańską szkołę kościelną. Pisarka twierdzi, że to miało kolosalny wpływ na jej życie. A jak Ty wspominasz swoją edukację? Uważam, że wszystko, co przeżywamy w dzieciństwie ma wpływ na to, kim jesteśmy w przyszłości. Modeluje to, kim się stajemy. W większości przypadków nie jest możliwe by mówić - przy użyciu ten jeden, konkretny sytuacja jestem taki, a nie inny. To całość doświadczeń naznacza nas na całe życie, zbiór uchować się z dzieciństwa szlifuje lokalny charakter, kształtuje osobowość, tworzy pragnienia, lęki, upodobania. Kościelna oświata była najważniejszym aspektem mojego dzieciństwa. Zadecydowała o tym, kim jestem. jeśliby nie szkolne biblioteki bezpiecznie nie zostałbym pisarzem. Przepastne, ogromne, pełne książek, wspaniałej, super wydanej literatury. To dotychczasowy ciężkie czasy, ale szkoły bezspornie miały finanse na książki. I wydawały je sumiennie. chociaż ta moja. Czytałem wszystko, jakkolwiek w największym stopniu fascynowała mnie literatura powstała w latach 1905 i 1920. Uwielbiałem Edgara Wallace'a, później sięgałem po wszystko, co klimatem nawiązywało do Eda Wooda. wspomniany Wallace równie jak Ty urodził się w Anglii, a potem przeniósł do Stanów. W jego twórczości zachodzić w głowę oddech emigranta. Ty poszedłeś nadal - z pozycji outsidera stworzyłeś portret Ameryki. Mówisz z pewnością o "Amerykańskich bogach". To prawda, tylko wobec tego powstała ta książka. Chciałem z pozycji osoby z pozornie uczynić portret tego giganta. Kiedy jechałem do Stanów myślałem, że trafię do miejsca o jakim uczyłem się w książkach i jakie widziałem na filmach. Fascynujące było odkrywanie różnic pomiędzy wyobrażeniami a rzeczywistością. Kraj, kto wydawał mi się prosty, okazał się w istocie skomplikowany. I mnogość bardziej interesujący. zbudowany z różnych kultur, naznaczony emigracją. wpływ przyjezdnych jest tu wszechobecny. To tworzy wielobarwność i ja szukam takiej Ameryki. Ona istnieje, acz mrowie osób chce wyzbyć się swych korzeni i tradycji. Od jakiegoś czasu w Anglii przebywa niesłychanie wielu Polaków. Z radością obserwuję, że oni pozostają Polakami. Ze swoimi nawykami, tradycjami, przyzwyczajeniami. One mogą być irytujące, ale niech takie przed chwilą będą. Niektórzy bezpiecznie zostaną w Anglii na stałe, urodzą im się dzieci, ale mam nadzieję, że w dalszym ciągu pozostaną związani z polską kulturą, językiem, literaturą, jedzeniem. W USA wsio polega na odrzuceniu. jednak to brzeżek skonstruowany tylko na styku wpływów wielu różnych kultur, społeczności, języków, smaków, gustów, raz po raz mniej się od siebie odróżniamy. pewno negację na wszystko co inne - desperacką próbę zostania prawdziwym Amerykaninem, kto jada tylko w McDonald's. Jest w tym obojętnie jaki obfity smutek. Ja staram się ukazać i tę wielobarwność i ten wielgachny smutek. "Amerykańscy bogowie" to plan Ameryki? Tak. Niektóre z tych miejsc istnieją naprawdę, inne zmyśliłem. Ale jeżeli się uprzeć, wszystkie można odnaleźć. paradoks Ameryki polega na tym, że to brzeg tylko takich możliwości. Niektóre z Twoich powieści zostały przeniesione na ekran. Jak duży wpływ masz na powstające ekranizacje? To zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od tego jak wielce jestem związany z pierwowzorem. Niektórym postaciom jestem winny większe zainteresowanie, zabieganie i troskę. Innym nie. Nie lubimy się, chcemy jak najszybciej się rozstać - tak dla mnie jak i dla nich jest lepiej. mnóstwo zależy od tego, jaką podpiszę umowę. częstokroć nie chcę się wtrącać. Na przypadek Sandman to dla mnie już zamknięta historia, więc gdyby powstał teraz błona fotograficzna na podstawie całej serii, nie chciałbym w ogóle ingerować. czasami bywa też tak, że chcę coś odezwać się - na przykład nie róbcie tak, bo wyjdzie źle - ale nie mogę. tak więc wolę się nie odzywać. Wyjątkowym prawdopodobnie był "Gwiezdny pył" . Byłem koproducentem tego filmu, w następstwie tego nie chciałem tworzyć dzieło scenariusza. nie licząc tym trudno by mi było mówić coś więcej, nad to, co napisałem w książce. Zaproponowałem reżyserowi scenariuszową współpracę z Jane Goldman. Od tamtej pory Matthew Vaughn i Jane notorycznie pracują razem. Z "Nigdziebądź" nie poszło tak łatwo… To prawda. najpierw napisałem harmonogram na potrzeby serialu. Niestety nie spodobała mi się ta telewizyjna wersja. według mnie nie tak to wszystko miało wyglądać. Byłem rzeczywiście rozgoryczony, tedy postanowiłem nabazgrać całą historię od nowa. Opublikowana przeze mnie książka to taka moja wydanie reżyserska. A jak było z Koraliną? Zrobiłem lecz wciąż jedną rzecz. Jak wręcz przeciwnie skończyłem pisać "Koralinę" zapytałem mojego agenta czy prawdopodobnie położyć jeden egzemplarz na biurku pewnego gościa. Widziałem "Miasteczko Halloween" - i niemniej jednak gros myślała, że to był błona fotograficzna Tima Burtona, ja zapamiętałem miano rodowe reżysera. Henry Selick stworzył wizję, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Klatka po klatce zbudował cały rzeczywistość na podstawie jednego wiersza Burtona i trzech przedtem stworzonych postaci. Wiedziałem, że tylko on być może przenieść na ekran "Koralinę". Podoba Ci się to, co dzień dzisiejszy powstaje na styku komiksu i filmu? Tak. I nie dziwi mnie, że to unia przeżywa w tej chwili tak wielką popularność. Myślę, że komiksy tak częstokroć bywają ekranizowane z powodu jednego, ważnego czynnika. Właściciele, dyrektorzy, którzy mają wielkie studia filmowe a producenci, którzy dysponują wielkimi środkami finansowymi, nie dysponują w ogóle wyobraźnią. Książka jest na ogół za gruba, aby ją przeczytać. manga to idealne droga - jest cieńszy, a w zamian liter jest pełen obrazków, które przypominają gotowe storyboardy. w rzeczy samej myślę, że to ich uszczęśliwia. I, że ten segment kina pójdzie w dobrym kierunku. Słaba wena twórcza decydentów nam sprzyja! komiks to główny punkt przekazu, który ludzie niepoprawnie biorą za odmiana literacki. To Twoje słowa. I tak uważam w dalszym ciągu. To centrum przekazu, nośnik emocji, podejście na wyrażenie wybitnie prostej lub niezmiernie skomplikowanej historii, który nie ma nic wspólnego z gatunkiem literackim. Fakt, zawiera słowa i obrazki, ale nie jest gatunkiem literackim. ręce do pracy po prostu udowodnili, że granice tego, co możesz zrobić ze swoimi słowami i ze swoimi obrazkami nie istnieją. Filmy animowane to też szczególny główny punkt przekazu, uznany, nie wiedzieć czemu, za optymalny dla dzieci. od momentu Disney zrealizował historię "Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków" w 1937 roku kadry przyjęli za pewnik, że te cudownie i niewinnie skonstruowane opowieści są idealne dla najmłodszych. Z tą niewinnością różnie bywa... Moim zdaniem w animacji nie ma niczego takiego, co by potwierdzało, że jest ona w wyższym stopniu użyteczna w przypadku dzieci niż dorosłych. Wszystko jest kwestią stosownie opowiedzianej historii, co potwierdza popularność zdobyta dzięki filmy animowane wśród dorosłego widza. Czekam na czasy, kiedy w taki sam bezpośredni i głupi wybieg będzie odbierana zależność pomiędzy komiksem ewentualnie filmem a odbiorcą. Ludzie będą spozierać historia rysunkowa o Supermanie i będą mówić - o, to lektura dla supermenów… przypomniany dzięki Ciebie Sandman jest za pośrednictwem wielu odbierany jak Twoje najważniejsze dzieło. Zgodzisz się z tym? To prawda, ciągle wielu postrzega mnie przez pryzmat Sandmana. Ale im dłużej żyję i pracuję, dochodzę do wniosku, że nie ma czegoś takiego jak najważniejsze dzieło. pełnia zależy od tego, w jakim punkcie życia jesteś, jaką osobą jesteś, co czujesz i jak czujesz - wypadkowa tych wszystkich elementów sprawia, że pewne rzeczy trafiają do ciebie lepiej, a inne w ogóle. Był taki czas, że miałem swoich mistrzów, ceniłem pewne ich publikacje bardziej niż inne. nieco lat później, lecz sami mistrzowie pozostali ze mną, zaczynałem kierować uwagę na inne aspekty ich twórczości, wietrzyć inne wartości. Zmieniamy się reinterpretując nie tylko siebie, własne poglądy, decyzje najbliższych - także literaturę naszego życia. podczas gdy przyjechałem do nasz w 2003 roku nikt jeszcze nie znał tak porządnie Sandmana. Nie był tu wydawany, tak więc siła robocza widzieli we mnie autora postmodernistycznej fantastyki. dzisiaj w Ameryce jestem postrzegany przede wszystkim jako literat dla dzieci. publikacja "The Graveyard Book" (w Polsce wydana jako "Księga cmentarna" - od red.) zdobyła nagroda dla najważniejszej dziecięcej książki roku i to mnie dziś wyróżnia w Stanach. O, Gaiman, ten modny autor książek dla dzieci, napisał "Koralinę" i "The Graveyard Book" - i już VIP ma poczucie, że mnie zna, że mnie rozszyfrował, rozpoznał. 10 lat temu byłem odbierany jako autor Sandmana, to była największa materia jaką napisałem. 25000 stron… Znam osoby, które kupiły kolekcjonerskie model "The Absolute Sandman" - oprawione w skórę, z pozłacanymi brzegami. Waga? w pewnej mierze 17 kilogramów. No, ale oni nie mają dzieci, traktują Sandmana w pewnej mierze jak… …biblię? Zawahałem się czy tak powiedzieć, ale coś w tym jest. atoli z drugiej strony bez przesady - staram się ocalić odległość do mojej rzekomej popularności. Wiem, że gdybyśmy zebrali dziesięć przypadkowych osób z ulicy i zapytali ich, kim jest Neil Gaiman to może dwie z nich wiedziałyby o kogo chodzi… I pewnie z powodów dwóch różnych książek. Przyznałeś, że w układy od tego, w jakim punkcie życia jesteśmy, zmieniają się nasze fascynacje literackie. Do której ze stworzonych z wykorzystaniem siebie postaci jest Ci dzień dzisiejszy najbliżej? Znam to pytanie aż za bardzo dobrze. I dosyć nie chodzi o to, że go nie lubię. Po prostu, okropnie trudno jest na nie odpowiedzieć. nigdy nie chodzi atoli o takie oczywiste podobieństwa - włosy, charakter, poczucie humoru. Nie potrafię tego nazwać… Trudno jest mi to wyjaśnić, ale jestem każdą ze swoich postaci po trochu. Każdą dziewczynką, każdym chłopcem, każdym potworem, każdym złym snem i każdym dobrym. Część mnie jest we wszystkim, co napisałem. bez wątpliwości wszyscy uważają, że jeśli już kogoś wskażę, to z pewnością kogoś takiego jak Morpheus… Ale ja, gdybym mógł wybierać nieustannie wolałbym być taką postacią jak Merv Pumpkinhead. aczkolwiek gdybym ano miał wskazać jedną postać, i wręcz przeciwnie jedną, byłby to pewien chłopiec z serii o Sandmanie. Nazywa się Charles Rowland i jest mi najbliższy. Niezmiennie od lat. Pytam o postaci, ale tak rzeczywiście chciałam Cię spytać o supermoce... Gdybyś mógł mieć jakieś, co byś wybrał? I to dochodzenie mi się podoba, częstokroć o tym myślę. To proste, chciałbym dominować nad czasem. Gdybym mógł, chciałbym potrafić go adekwatnie naginać. Rozciągać, wydłużać, poszerzać, spowalniać… każdorazowo miałem poczucie, że okres płynie za szybko, każdorazowo mi go brakuje. siedem dni ma owszem siedem dni, a ja mam tyle do zrobienia. Obliczyłem, że zdążyłbym ze wszystkim jeśliby trwał dni 19. w owym czasie byłoby doskonale, jakkolwiek non stop nie wiem czy wystarczająco wolno. pełnia przemija, a ja chciałbym, żeby po prostu było. I trwało jeszcze dłużej. [Anna Serdiukow] jeszcze więcej… jeżeli zechcesz być może nie być żadnego śladu tych poprawek. Kiedy piszesz na kartce nie możesz tak robić. obojętnie jaki immanentny imperatyw każe ci tworzyć dzieło bardziej świadomie. W większym skupieniu, poszanowaniu tej kartki, tego atramentu.

Kultowe i stale żywe dzieło z niezapomnianymi rolami Clarka Gable'a i boskiej Vivien Leigh doczeka się remake'u. Za całą sprawę Rolę w nowym “Krzyku" negocjuje przed chwilą Jamie Kennedy, jaki w pierwszym i drugim filmie serii wcielił się w bohater literacki speca od teorii kina, Randy'ego Meeksa.

Nowy, osiemnasty już dodatek terenowy Gościa Niedzielnego wystartował 15 lutego w diecezji płockiej. W pierwszych tygodniach "Gość Niedzielny" sprzedawany będzie w tej diecezji w nakładzie 10.000 egz. tygodniowo. Sprzedaż prowadzona będzie we wszystkich parafiach diecezji płockiej a w kioskach Ruchu i salonikach Kolportera. Słowo „szkice” w podtytule nie odnosi się do eseistycznego, czy „rozpoznawczego”
(jak się tak bywa pisze) charakteru niniejszych rozważań o autobiografizmie. Przeciwnie, do tego raczej, że są one w k Pojawiło się kilka usuniętych scen z ostatniej części przygód Harry'ego Pottera zatytułowanej"Harry Potter i Insygnia Śmierci. akt 2".



Edward Zwick ("Opór") opowie prawdziwą historię poławiaczy wielorybów, która stała się inspiracją dla powieści Hermana Fundacja Laboratorium Reportażu obok finansowym wsparciu Narodowego Banku Polskiego ogłaszają bezpośredni konkurs na harmonogram filmu dokumentalnego o historii waluty euro. W trakcie odbywającego się tylko w Warszawie festiwalu Planete Doc Review możemy przypatrzeć się celuloid dokumentalny "Carmen i Borat". Opowiada on o dziewczynie, której przyszło przebywać w biednej rumuńskiej


źródło informacji

Wejdź na Świętą Górę!

22.05.12 RSS

W ciągu wieków nazywano Ją różnie: Przedziwną Matką Cudów, Pocieszycielką Gostyńską, Matką Świętej Nadziei. notorycznie niemniej z wielką ufnością zwracano się do Niej po pomoc i wstawiennictwo, skoro nie pozostaje obojętna na prośby swoich dzieci.

"Tygodnik Powszechny" ogłasza tegorocznych Laureatów Medalu św. Jerzego

22.05.12 RSS

medal św. Jerzego jest honorową nagrodą przyznawaną przez Tygodnik powszechny od 1993 roku. premia jest wręczana osobom, które wykazują szczególną czułość na biedę, krzywdę i niesprawiedliwość, na co doba zmagają się ze złem i budują dobro w życiu społecznym.

obiekt handlowy innych wartości

22.05.12 RSS

Arka to taki sklep, w którym towary poustawiane według wartości pieniądza niepełnosprawni poprzestawiali na własny unikalny droga – usłyszała od Jeana Vanier, pomysłodawcy L’Arche (Arka), Aleksandra Ala Nawrocka. I zapragnęła dysponować własny sklep.

Patronka rodzin

22.05.12 RSS

- Św. Rita jest patronką heroicznego przebaczenia, albowiem przebaczyła mordercom męża i doprowadziła do pojednania pośrodku zwaśnionymi rodzinami.


szybko i profesjonalnie możesz stworzyć stronę www na edious.pl. Profesjonalne i tanie tworzenie stron www, grafiki na potrzeby DTP. Gorąco polecamy tę stronę www. Projektowanie www


Dać czy nie dać? Oto jest eksperymentowanie

22.05.12 RSS

Duża punkt programu artykułów, mówiących o pieniądzach w Kościele, zaczyna się od stwierdzenia, że jest to sytuacja trudna i delikatna. Ośmielę się stwierdzić, że dość taką nie jest, jeśli popatrzymy na nią z odpowiedniej perspektywy.

Czy dziecko musi zgrzeszyć?

22.05.12 RSS

"Tygodnik łączny dalszy raz rozpoczął dyskusję nad dyscypliną sakramentów, podając co więcej w wątpliwość praktykę Kościoła w Polsce. idea numeru – najsampierw Pierwsza Komunia, w dalszym ciągu pierwsza wyznanie grzechów nie pozostawia złudzeń, co do oczekiwań krakowskiej redakcji.

gość Niedzielny: z głową w niebie

22.05.12 RSS

konferencja z bohaterami tego filmu pokazało mi, że każda modlitwa zanim Najświętszym Sakramentem, każde bankiet Komunii ma wielgachny wpływ na świat – opowiada Maciej Bodasiński o filmie, który już za siedem dni w GN na DVD.

Stop dyskryminacji TV Trwam - spot video

22.05.12 RSS

Fundacja Lux Veritatis, nadawca TV Trwam, przygotowała trzy spoty informacyjne dotyczące problemu odmowy przyznania koncesji TV Trwam w cyfrowym multipleksie.

Mamy Wiernych Czytelników

22.05.12 RSS

ZKDP podał tylko wyniki sprzedaży tygodników za marzec 2012 roku. chłopisko pozostał liderem sprzedając średnio ponad 143 tys. egz.

Box office USA. "Avengers" niszczy premiery

22.05.12 RSS

Trwa absolutna panowanie "Avengers" w amerykańskich kinach. ekranizacja komiksu nie pozwala zarazem rozwinąć skrzydeł premierowym tytułom. nim tygodniem ucierpiał obraz filmowy Tima Burtona. Podczas minionego weekendu ofiarą padły trzy nowe tytuły.

"5 rozbitych kamer" wygrywa wrocławski Planete Doc

22.05.12 RSS

w czasie gali zamknięcia wrocławskiej odsłony 9. Planete Doc klisza Festival ogłoszono zwycięzcę Grand Prix Dolnego Śląska - błona fotograficzna "5 rozbitych kamer".

Kingsley i Skarsgard w średniowieczu

22.05.12 RSS

Ben Kingsley i Stellan Skarsgård wystąpią w filmie zatytułowanym "The Physician", będącym adaptacją rozgrywającej się w średniowieczu powieści Noah Gordona.

[foto] Ralph Fiennes jako Karol Dickens

22.05.12 RSS

Pojawiło się pierwsze zdjęcie Ralpha Fiennesa w pełnej charakteryzacji w roli Karola Dickensa w ekranizacji powieści "The Invisible Woman". Jest plus fotogram Felicity Jones ("Like Crazy") jako jego kochanki.

Peter Weir robi thriller o nawiedzonym zamku

22.05.12 RSS

Peter Weir wyreżyseruje adaptację bestsellerowego współczesnego gotyckiego thrillera "The Keep" autorstwa Jennifer Egan. wprzódy z reżyserią był towarzyszący twórca "Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", Niels Arden Oplev.

Rachel McAdams w ekranizacji powieści Johna le CarrĂŠ

22.05.12 RSS

Rachel McAdams dołączyła do obsady ekranizacji wydanej w 2008 roku powieści Johna le CarrĂŠ "A Most Wanted Man". Wystąpi u boku Philipa Seymoura Hoffmana a za kamerą stanie Anton Corbijn.

Zobacz

Menu witryny

Ciekawostki