Scenarzysta "Sekty" przygotuje "Kwarantannę 2"
10.03.10
Jest już kandydat na stanowisko scenarzysty i reżysera "Quarantine 2", kontynuacji horroru "Kwarantanna". Jest nim John Pogue, autor "Sekty". "Quarantine 2" szykowana jest bez ogródek na targ DVD. lecz "Kwarantanna" była remakem "
klisza "Popiełuszko. Wolność jest w nas" już za nieco dni w kinach w całej Polsce. dodatkowo w wersji z napisami dla osób głuchoniemych i niedosłyszących. wsio wskazuje na to, że agent nie do zdarcia Jack Bauer, który radził sobie z największymi wrogami jakich zrodziła Ziemia, w końcu trafił na przeciwnika równego sobie. Tym przeciwnikiem jest oglądalność. podług nieoficjalnych informacji producenci rozważają meta "24 godzin" na obecnym ósmym sezonie, a wszystko przy użyciu wskaźniki oglądalności, które nie osiągają poziomów zadowalających Założeniem książki jest koncert oceny zdolności i wiarygodności kredytowej przedsiębiorcy, zajmującego się działalnością gospodarczą: produkcyjną, usługową lub handlową. Ukazuje ona sposób Następnym filmem Quentina Tarantino ma być spaghetti western, w którym wystąpią Christoph Waltz, Franco Nero i Keith Carradine. aktualnie w sieci pojawiło się zdjęcie okładki scenariusza z tytułem filmu. W warszawskiej Kinotece rozpoczął się dzień wczorajszy siódmy festiwal kina dokumentalnego Planete Doc Review. Na bez owijania w bawełnę pokazano wyróżniony Oscarem klisza "Zatoka delfinów", o którym więcej możecie przeczytać TUTAJ. u dołu prezentujemy naszą relację wideo z imprezy. W sobotę w Burkina Faso zakończył się zbożny Panafrykański przegląd Filmowy FESPACO. Główną nagrodę zdobył etiopski drama "Teza " . Film opowiada o powrocie afrykańskich intelektualistów do ojczyzny w czasie represji reżimu marksistów. Po kilku latach spędzonych na studiach medycznych w pierwszy tom "Dzienników" Jana Józefa Szczepańskiego obejmuje lata 1945-1956. Chronos bieżący w życiu osobistym pisarza: małżeństwo, zaczątek dzieci, pisanie do szuflady. Chronos obowiązujący w powojennej historii Polski: odbudowa kraju, objęcie władzy z wykorzystaniem komunistów, terror stalinizmu, aresztowania i procesy, wszechwładza cenzury, socrealizm w sztuce. Wreszcie odwilż, nadzieja na zmiany. Polski Październik '56 roku i spóźniony debiut pisarza. "Tylko w pisaniu widzę swoją przyszłość" Szczepański robi zapiski w pewnej mierze dwadzieścia cztery godziny po dniu. Wydarzenia historyczne przeplatają się w dzienniku z codziennością - zwyczajną i niezwyczajną. Opisy krwawo stłumionych manifestacji w Krakowie w maju 1946 roku ("Znowu okrzyki, gwizdy, bieganina, a w dalszym ciągu gwałtownie strzały") sąsiadują z opisem urody Tatr, wiadomość o aresztowaniu kuzyna ze wzmianką o francuskiej komedii filmowej czy składkowym Sylwestrze. W styczniu 1953 roku władza ludowa planuje uniesienie "Tygodnika Powszechnego", ulicami Krakowa maszeruje armia śpiewające po rosyjsku piosenkę z refrenem "My polskie sołdaty", a Stanisław Lem czyta w Przegorzałach dowcipną "sztukę kukiełkową" (zapewne odnalezioną ostatnio groteskę "Korzenie. Drrama wieloaktowe", w której finale pojawia się Stalin "nadludzko dobry, nieludzko życzliwy, genialnie uśmiechnięty"). Jednego marcowego dnia 1956 roku wyprawa narciarska ("w Kasince mamuci śnieg"), drugiego - wiadomość o śmierci Bieruta w Moskwie z okolicznościowym komentarzem ("Spodziewałem się wielkiej panichidy, niemniej w PWM-ie okolicznościowa masówka trwała wprost przeciwnie 7 minut. Nowy styl"). praca nad sobą Pierwsze zapisy powstały w Krakowie po wyjściu Szczepańskiego z lasu, z AK-owskiej partyzantki. proszek wówczas 26 lat, za sobą udział w kampanii wrześniowej, aktywność konspiracyjną i walkę w oddziale partyzanckim na Kielecczyźnie (od czerwca 1944 roku). szkoła wyższa iranistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim uważa za nieporozumienie, a nawet "oszustwo". "Chciałem sobie odwieść pisanie - notuje 6 VIII 1945 roku - ale bądźmy szczerzy wręcz przeciwnie w pisaniu widzę swoją przyszłość. na fuchę mi to nie idzie, a lecz w duchu uważam się za pisarza. I nie chcę rezygnować." Zamierza pracować nad kształtowaniem swojego charakteru, uczciwości i woli - pamiętnik okaże się w tym pomocny. Ma rację Tomasz Fiałkowski, stwierdzając, że zapisy pierwszych powojennych lat "przynoszą bajeczny obraz konsekwentnego samokształtowania się Szczepańskiego jako człowieka - studenta iranistyki, pisarza, męża i ojca rodziny, taternika, reportażysty i scenarzysty". Tym, co uderza w tym dzienniku od początku, jest niezwykła nieskazitelność młodego człowieka, świadoma praca nad sobą, wyczulone sumienie. Jan Józef, sam wygłodzony, wyrzuca sobie, że nie podzielił się bochenkiem chleba z niemieckimi dziećmi w zrujnowanym Wrocławiu. Współczuje głodującym Niemcom: "Mimo woli, bo toż pamięta się łapanki, obławy, Oświęcim, Montelupę i wszystko. Ale teraz widzi się ludzi głodnych." Oko reportera Cieszy się, że nie popadł w całość okupanta, "w zespół 'prawego włodarza' ", co to "bierze w posiadanie, powraca macierzy jej dziedzictwo" itd. Pisze o Rosjanach, którzy na Dolnym Śląsku rabują i gwałcą z czystym sumieniem, ostentacyjnie, jak armia Tamerlana: ten ma przekraczający szacunek, kto zrabuje bardziej natężony łup. A Polacy? "U nas wygląda to mniej wspaniale. Tysiące 'prawych włodarzy' w wyszarzałych ubrankach z trwożliwymi minami snuje się po zwaliskach zasobnych, mieszczańskich kamienic, napychając skrycie swoje 'szabrownicze' tobołki." Już choćby po tych dwóch zdaniach jest dozwolone wydedukować przyszłego rasowego reportażystę. W latach 50. Szczepański będzie pisał reportaże z Nowej Huty, z Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu w Warszawie, z sierocińca w Krzeszowicach, z Krynicy Nikifora - w pewnej mierze wszystkie (z wyjątkiem "Przez hale FSO") okażą się dla cenzury nie do przełknięcia. dzięki dziennikowi coś z nich aczkolwiek przetrwało. Jak choćby imponujący literacko opis spotkania z Nikiforem: "Jest maleńki, obdarty, z pofałdowaną poprzecznie gębusią, w okularach, których jedno szkiełko jest popękane gwiaździście. Dzióbiąc pędzelkiem swoje dziecinne farbki (anilinowe guziczki na tekturowej palecie), a później kładąc z wielką pedanterią plamki na 'obrazie', nie odrywa wzroku od roboty, nie szuka żadnego wzoru w otoczeniu. Wydaje się, że nie istnieje żaden baza pośrodku nim a światem. (...) Zafrapowały go chmury w jednym z pejzażów van Gogha, a na zimowym powrocie z polowania Breughla pokazywał ze śmiechem maleńkie ptaszki wśród gałęzi i mikroskopijne figurki ślizgających się ludzi. jak mucha w smole komentował byka z Altamiry. Próbowałem objaśnić mu proweniencja tego wizerunku. Z jego pomruków zrozumiałem tyle, że byk lepszy jak koń, bo konie zabierali Niemcy, a krowa, jak nią robić, to 'chora... słaba'. Po dwukrotnym obejrzeniu kartek powiedział (o ile go zrozumiałem) przedmiot niezwykle zastanawiającą: 'ja bym też tak umiał, żebym nie był...' i tu pokazał ręką na czoło" (16 II 1951). opóźniony debiut W tamtych latach przyszły autor "Ikara" nie miał szans na aktywność w - ograniczonym, kalekim, zatrutym socrealizmem - ale choć istniejącym niemniej jednak życiu literackim. Był "elementem klasowo obcym", podejrzanym - inteligent, syn przedwojennego prawnika i dyplomaty Aleksandra Szczepańskiego, bratanek przebywającej na emigracji pisarki Marii Kuncewiczowej, oficer Armii Krajowej, ożeniony z wnuczką młodopolskiej poetki Maryli Wolskiej, sprzężony ze środowiskiem "Tygodnika Powszechnego". Wydawcy i redaktorzy pism literackich traktowali go nieufnie albo lekceważąco, za to cenzura - z należytą czujnością. Pisarz o fatalnym życiorysie musiał łyknąć niejedno upokorzenie, zanim zobaczył swoje nazwisko w druku. Kolejne rozczarowania przyjmował na ogół z olimpijskim spokojem: "Dziś miały wycofać się 'Buty' w 'Tygodniku'. Nie wyszły. od nowa czekanie" (17 I 1947). "Odesłali mi z PIW-u 'Polską jesień'. Nie skorzystają. Zdaje się, że to dlatego, że pisuję w 'Tygodniku' " (24 XII 1949). "Odebrałem 'Polską jesień' od Gebethnera. Nie reflektują" (7 III 1950). Po latach Tadeusz Drewnowski napisze: "Literacka służba J. J. Szczepańskiego rozpoczęła się mocno i bujnie, choć nie bez przeszkód. Mam na myśli jego spóźniony i skomplikowany debiut, jaki w końcu przybrał postać trojaką. Dopiero w latach odwilżowych (1954-56) ukazały się trzy książki nowego autora: 'Polska jesień', 'Portki Odysa' i 'Buty i inne opowiadania' w kolejności figa z makiem odwrotnej niż porządek, w jakim powstawały. (...) Tak samo jak u Borowskiego i Różewicza, w nowelistyce Szczepańskiego wojna oznacza najgłębszy kryzys epoki, powszechny recesja wartości." (Tadeusz Drewnowski "Sam zanim nieznanym trybunałem", w: "Porachunki z XX wiekiem. Szkice i rozprawy literackie", Universitas, Kraków 2006; pierwodruk: "Pismo", Kraków 1981, z. 2) "Dziennik" Szczepańskiego przynosi szczegółową historię owych perturbacji z debiutem. Miesiąc po miesiącu, rok po roku. Znajdziemy tu dodatkowo niejeden opis bolesnej szamotaniny pisarza, który, odtrącany, zaczyna zaprzeczać w siebie, w własny talent. "Rano oddałem Wyce maszynopis mojego zbiorku. Odebrałem go od Jerzego [Turowicza], bo tam kazus wyglądała beznadziejnie. Wyka obiecał wbić w Czytelniku. wczoraj wieczorową porą miałem moment okropnej chandry. Jakiegoś zapadu. zupełnie opuściła mnie galanteria i wierzenia w siebie. Wydało mi się, że w życiu już nie potrafię pisać i że moje małżonkowie z Danusią nie ma sensu. Zwątpiłem we wszystko, miałem wrażenie, że i tu się okłamuję. na szczęście minęło. Postanowiłem z wykorzystaniem siedem dni poddać się pewnej dyscyplinie, pisarskiemu treningowi. Będzie to polegało na tym, że każdego dnia zapiszę, starając się dbać o formę, jakieś jedno spostrzeżenie. Obojętne co." (16 IX 1947) jednak na żaden kompromis, na żadne stosunki z władzą ludową nie poszedł. Podwójna skrytość jurysdykcja niemniej jednak nie zostawia go w spokoju. Pod datą 27 VI 1947 Szczepański opisuje "sześć godzin nudy", przesłuchanie przy użyciu komisję weryfikacyjną Rejonowej Komendy Uzupełnień. "Rozmowy te prowadzone były z założeniem, że na prawdopodobnie jestem faszystą, jaki nie chce się przyznać do swoich przekonań. Wiem, że nie ma żadnego sposobu do przekonania takich panów, że odczuwa się do faszyzmu wstręt jeszcze przekraczający niż do marksizmu. Są tylko dwoje szufladki. strasznie niewygodnie żyć w takim świecie. W rezultacie zakwestionowano mi stopień oficerski." Powściągliwe zapisy o wezwaniach z UB pojawiają się w dzienniku kilkakrotnie. plus w dziewiczy doba świąt Bożego Narodzenia 1952 roku: "Po powrocie z Kasinki zastałem wezwanie na MO. Zaczęły się od nowa kłopoty w rodzaju tych z 49 r. Tym społem cios jest wymierzony we mnie w pojedynkę (sprawy okupacyjne), wszelako ani chybi to w związku z sytuacją 'Tygodnika'. Święta mijają w cieniu tej chmury." Jan Józef Szczepański - nieopodal kłopotów z publikowaniem utworów - powinno się do sekcji prozy Związku Literatów Polskich. Jest tam jedynym oficjalnym nie-marksistą. W dzienniku notuje, iż wyczuwa "rodzaj uprzejmego bojkotu", miejsce zacienione pogłębiający się z ktokolwiek tygodniem. "Człowiek siedzi na zebraniu ja zaraźliwie chory - naookoło pustka, oczy odwracają się z zakłopotaniem" (1 IV 1953). przeciwnie Andrzej Kijowski, potajemnie ("na boczku"), zamawia u niego reportaż dla "Życia Literackiego". samotność odczuwa Szczepański plus jako agnostyk w środowisku, z którym mnóstwo go łączy, w katolickim środowisku "Tygodnika Powszechnego". Katoliczką jest jego ślubna i krewni ("Ta bogobojność Danusi to jest sprawa, z którą muszę się nader poważnie liczyć"). Byłoby mu łatwiej, o ile był jednym z nich. Podejmuje nawet pewne próby przekonania samego siebie: "Ostatnio męczy mnie raz po raz wyraźniej moje połowiczne czy nieco 'ćwierciowe' stanowisko poniżej religii. Wytłumaczyłem sobie, że wierzę w Boga i sądzę, że jeśli coś zasługuje na wiarę, to chyba Bóg, ale nie potrafię wygrzebać z tego żadnych umysłowych konsekwencji"(21 V 1951). Azyle Izolacja, upokorzenia, bieda. acz najgorsze go nie spotyka. Kto wie, czy nie poszedłby za kraty, jeśli jego dziennik wpadł w ręce funkcjonariuszy UB. Zapisu o Kongresie Ziem Odzyskanych we Wrocławiu pewnie by mu nie darowano: "Takiej inflacji sloganu i frazesu nie znała żadna epoka i przeciętny reżim. Na miejscu cenzurowane przemówienia były konsekwentnie doprowadzane do ideału demagogicznej sztampy. Wszystkie przymiotniki są ustalone, mierny chłód krytyki czy obiektywizmu nie ma prawa uprawdopodobnić hurra-zachwytu. Wszyscy mówią (bardzo rozwlekle) wnikliwie to samo. Okrzyki i klaka są zaplanowane - nie ma mowy o jakimś spontanicznym myśleniu. Nie brakło dzieci z kwiatkami i czerwonymi chusteczkami, ściskających Osobistości i piszczących cieniutkimi głosikami o 'krwawych szponach imperializmu'. Najprzykrzejszym widowiskiem byli księża, wyrywający sobie coraz na dnie swego getta strzępy iluzorycznych 'zaszczytów' należenia do jakiejś komisji. wszystko w atmosferze zasmucającej wulgarności, brzydoty, brudu. całokształt bez najmniejszego związku z oczywistością, widoczną wtem za drzwiami sali obrad" (22 IX 1952). Podobne fragmenty dziennika Szczepańskiego przypominają "Dzienniki" Marii Dąbrowskiej z jej morderczymi opisami polskiego stalinizmu. faktyczność komunistycznego fałszu, peerelowskiej stagnacja i szarzyzny był Szczepańskiemu obcy. Na szczęście skryba "Polskiej jesieni" pył swoje azyle. Kasinka - ukochany sztywny dom w Beskidach. Wspinaczki tatrzańskie. Przyjaciele, wśród nich Jacek Woźniakowski, Tadeusz Brzozowski, Władysław Dulęba, Stanisław Lem. Szczęśliwe egzystencja rodzinne. O nich, o swoich azylach, pisze pisarz dziennika choć najwięcej. Następne lata - po przełomie roku 1956 - przyniosą mu upragnione dalekie podróże. Będzie o nich dykcja w drugim tomie "Dziennika". Ochrona instytucji kultury nim kaprysami i niekompetencją lokalnych polityków, okratowanie aktorskich chałtur - członek rządu Bogdan Zdrojewski chce coraz w tym roku znowelizować ustawę o działalności kulturalnej. To kosmetyka, czekamy na prawdziwą reformę - mówią twórcy. Dziennikarz Fox News, który zamieścił w serwisie recenzję filmu "X-Men Geneza: Wolverine" obejrzanego po ściągnięciu z Internetu nielegalnej kopii, stracił pracę.
To już 11 rocznica urodzin Cinema City w Polsce! W bliźni piątek, 11.11.11, bilety na seanse w kinach Cinema City w całej Polsce dostępne będą za jedyne 11 zł. Komputerowa animacja wyreżyserowana przy użyciu Gore'a Verbinskiego stała się wprawdzie najpopularniejszym filmem minionego weekendu poza granicami Stanów Zjednoczonych, ale rezultat otwarcia osiągnęła wielce skromny. "Uciekinierka" to pierwszy klasa opowiada? Alice Munro przet?umaczony na j?zyk polski. pożądane byłoby po niego si?gn??, bo Kanadyjka uwa?ana jest dzi? za jedn? z najwybitniejszych ?yj?cych pisarek. własny czytelnik pó?no dosta? szans? zapoznania si? z twórczo?ci? Alice Munro. Za pó?no jak na autork? tego kalibru. O Kanadyjce mówi si? jako o jednej z najwi?kszych ?yj?cych pisarek i mistrzyni krótkiej formy. Cz?sto wymienia si? j? w ?cis?ym gronie kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. U nas spo?ród kilkunastu ksi??ek, jakie 78-letnia literatka ma w dorobku, w polskim t?umaczeniu ukaza?a si? jeno "Uciekinierka". wskutek tego uwaga: czytelnik, jaki dot?d nie zetkn?? si? z pisarstwem jednej z gigantek wspó?czesnej literatury, ów zbiór opowiada? ma obowiązek potraktowa? jak lektur? obowi?zkow?. Przyzwyczajeni do panuj?cej za oceanem mody na realizm w krótkich formach prozatorskich krytycy ameryka?scy twierdz? niekiedy, ?e Munro ma tendencj? do "staromodnych" odwrotów od realistycznej konwencji i stosowania wysmakowanych literackich sztuczek. Charakteryzuj?c proz? Kanadyjki, cz?sto wspomina si? tak?e o realizmie czechowowskim, bo Czechowa nie od dzi? uwa?a si? za g?ównego patrona pisarki. Ale Kanadyjka nie odchodzi od realizmu tak daleko, jak sugerowaliby to niektórzy krytycy. Przeciwnie: stwarzane przez ni? mikro?wiaty zbudowane s? na solidnych fundamentach. rzecz w tym, ?e pod wierzchni? warstw? tej wykreowanej z dba?o?ci? o detale rzeczywisto?ci kryje si? z?owrogie drugie dno. Je?li po "Uciekinierk?" si?gniemy na chybi? trafi?, nie wiedz?c, ?e autorka ksi??ki to specjalistka od krótkich form, z pocz?tku mo?emy pomy?le?, ?e mamy do czynienia z powie?ci?. Szybko zaczynamy orientowa? si? w terenie, po którym poruszaj? si? pierwsi bohaterowie zbioru Carla i Clark – ma??e?stwo mieszkaj?cych w ma?ej wiosce hodowców koni. Gdy tymczasem ju? w pe?ni zadomawiamy si? w ich ?wiecie, odkrywamy, ?e ta opowie?? w pośpiechu dobiegnie ko?ca. Pora na nowych bohaterów, nowe dylematy i nowe historie, które wci?gn? nas z tak? sam? si??, co pierwsza. literatka cz?sto zreszt? balansuje na granicy gatunków. Zdarza si?, ?e jej opowiadania sklejaj? si? w minipowie??. Bohaterkami "Uciekinierki" stale s? kobiety – kobiety m?ode i stare, przy?apane w ró?nych momentach swojego ?ycia. Ka?da z nich jest uciekinierk?. Jest ni? tytu?owa Carla, która planuje milczkiem opu?ci? m??a, a ujechawszy dopiero co par? kilometrów, zdaje sobie spraw?, ?e nie potrafi porzuci? dotychczasowego ?ycia; jest ni? Juliet, która zostawia wszystko, by odnale?? poznanego w poci?gu m??czyzn? i jej córa Penelopa, która po latach z niewiadomych powodów zrywa z matk? kontakt. Munro bywa bezlitosna dla swoich bohaterek. Zostawia je jako m?ode dziewczyny, by wkrótce odwiedzi? od nowa – jako stare kobiety. Przygl?da si? przemianom ich cia? i psychiki, ka?e rozlicza? si? z gorzkiej przesz?o?ci. Kanadyjka lubi gra? z czytelnikiem. super potrafi przewidzie? jego reakcje i poprowadzi? ?ci?le wyznaczonym z wykorzystaniem siebie torem. Opowiadania Alice Munro to skomponowane z niezwyk?? precyzj? formy. To je odrealnia. Bywa, ?e bohaterowie jawi? nam si? jako aktorzy graj?cy w wyre?yserowanej dzięki autork? sztuce. Jak u Czechowa w warstwie fabularnej w "Uciekinierce" niewiele si? dzieje. Postaci z opowiada? wykonuj? swoje rytualne gesty, poddaj? si? codziennej rutynie, wypowiadaj? wyuczone kwestie. I podobnie jak u autora „Wi?niowego sadu” pod powierzchni? codzienno?ci kipi? nieroz?adowane emocje. Munro super potrafi je uchwyci?. Malwina Wapi?ska Dwadzieścia dwa opowiadania, niektóre mieszczą się na raptem kilku karteczkach. Przejmujące do szpiku kości, aczkolwiek tak nieczęsto pada w nich słowo "śmierć" i nie ma wielkich przymiotników. dyskurs oszczędny i precyzyjny: getto, akcja, wywózka, rozkoszny wygląd, auto, pociąg, transport. Fabuły króciutkie, a tymczasem mieści się w nich dramat całego zamordowanego narodu. głos skargi, ale też akcept odszukiwania sekund normalności w nienormalnym świecie. poprawnie nie ma w tej książce oprawców, bo nie warto poświęcać im ani linijki. wprawdzie wiemy, że bez istnienia oprawców nie byłoby takiego pisania. Weźmy historię pewnego garbusa, którego wszyscy mają za wariata, i lecz on sam wie, że głowę ma zdrową, na odwrót kier chore. Pokraczny, wszelako za to ojciec pięknych dzieci. W czasie akcji skrył się za wiklinową miotłą; proszek lecz kwintal pięćdziesiąt wzrostu. Przyłożył palec do ust. Dzieci nie wydały ojca. lub legenda o nowym więźniu, poniewieranym przez sadystycznego strażnika, niemniej nagle okazuje się, że to nie strażnik, wprawdzie współwięźniowie urządzili sobie koszmarny spektakl. O parze kochanków nakrytych w ogrodzie przez starą, zgorzkniałą kobietę, która nagle, natomiast za późno, rozumie, że siła robocza przed ostatecznym końcem mają prawo i funkcja kochania. O książce, która na szczęście nie jest za bardzo gruba, w związku z tym istnieje cień nadziei, że zostanie przeczytana do końca. O psie powieszonym na drzewie w zastępstwie właścicieli, bo nie wskazał mordercom drogocenny do kryjówki. Tak, nie prędzej co więcej pies mógł podzielić żydowski los. zdawać by się mogło, że opowiadania Idy Fink - uciekinierki ze zbaraskiego getta - są tak króciutkie, że przebiegnie się przez nie w jeden wieczór. Odradzam. I nie radzę również czytać tej książki wieczorem, jeżeli VIP liczy na zdrowy, skrupulatny sen. Po co skutkiem tego czytać „Wiosnę 1941”? Dla smakowania wielkiej literatury; to jasne jak słońce. A prawdopodobnie przede wszystkim dla fragmentu o starej Ukraince, Agafii: „Trza wiedzieć - przypominam sobie jej słowa, gdy po pierwszej relacji o okrucieństwach, jakich dopuścili się Republika Federalna Niemiec w naszym miasteczku, zaprotestowałam cicho: »Agasiu, nie mogę tego słuchać..., jestem chora. oszczędź mnie «. »Trza wiedzieć, popatrzeć. I zapamiętać « - odpowiedziała i od tego czasu nie odważyłam się przerywać”. Po to właśnie są książki o Zagładzie: należy wiedzieć i pamiętać. Tak po prostu, ze zwyczajnego, ludzkiego obowiązku. szycha powiedział, że Ida Fink patrzy na Zagładę oczyma zgładzonych. I choć to literatura piękna najwyższej próby, a nie dokument o Holocauście, wierzę każdemu jej słowu. Bo tylko egzystencja może wymyślić tak dojmujące historie. Ludzka fantazja po prostu nie nadaje się do tego. W sieci pojawiły się kolejne nieoficjalne zdjęcia z planu kinowej wersji serialu "Drużyna A". jest dozwolone na nich zobaczyć odtwórców głównych ról Liama Neesona, Bradleya Coopera, Quintona Rampage Jacksona i Sharlto Copleya.
źródło informacji
Bezdomność po polsku
08.02.12 RSS
zimno i bezdomni to nieomalże dojrzały scenariusz na tragedię. Co roku zamarza w Polsce ok. 150 ludzi. W tym roku zima łagodna, tedy i ofiar mrozu mniej. choć nie ma co wieszczyć – do wiosny jeszcze sporo czasu.
Armagedon nadchodzi!
08.02.12 RSS
kurs z szycia pluszaków, kuchnia azjatycka, Japan Quiz, a w sali w pobliżu panele dla fanów psychopatów i ich wąskich źrenic zaś praktyczne konkursy, w których nastoletnie dziewczyny udają lesbijki, a chłopcy homoseksualistów. I to wszystko w naszych szkołach.
Amazonki w pogotowiu
08.02.12 RSS
Czy guz nowotworowy to wyrok śmierci? Dlaczego badania profilaktyczne są tak grunt i czy mogą uchować życie? Jak żyją kobiety, które pokonały raka piersi - amazonki? Kim są i jak sobie radzą z sytuacją po chorobie? O tym w raporcie Echa.
chłop NIEDZIELNY: Znak czułości Boga
08.02.12 RSS
Sakrament namaszczenia chorych obecnie jest trochę zapomniany, uważany za mniej obowiązujący lub przede wszystkim rozumiany jak ostatnie namaszczenie. Ks. Tomasz Jaklewicz wyjaśnia, na czym polega treść tego sakramentu.
Nowy serwis rozrywkowy, śmieszne filmiki, gry online i wiele innych. portal rozrywkowy dla ludzi z humorem
Jezus- mój kamrat
08.02.12 RSS
Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci ochraniać w każdej duszy polskiej łaski jak źródła Bożego życia – te słowa z Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego sztywny się mottem lutowego numeru miesięcznika sióstr loretanek Różaniec.
"Tygodnik Powszechny" religijny Wisławie Szymborskiej
08.02.12 RSS
wyjątkowo - bo w poniedziałek - ukaże się przyspieszone wersja "Tygodnika Powszechnego" poświęcone śp. Wisławie Szymborskiej.
Czego buda nie może nauczyć?
08.02.12 RSS
Czego buda nie przypadkiem nauczyć?. To temat, jaki podejmujemy w tym miesiącu. dlaczego nie może? Bo pewnie nie chce, nie potrafi, i niech być może lepiej się za to nie bierze.
ponad milion podpisów w obronie TV Trwam
08.02.12 RSS
Już nad milion podpisów w obronie Telewizji Trwam napłynęło do siedziby Radia Maryja w Toruniu. Jednocześnie bliźniaczy Chronos trwa liczenie kolejnych głosów sprzeciwu poniżej decyzji KRRiT, która nie przyznała Telewizji Trwam miejsca na tzw. cyfrowym multipleksie.
Zmarła Dorothea Tanning
08.02.12 RSS
Unowocześniam najstarszą polską antenę, ale ekstrapolacja dla rybaków nie zniknie - mówi Kamil Dąbrowa, nieznany szef radiowej Jedynki
Dąbrowa: Unowocześniam radiową Jedynkę [WYWIAD]
08.02.12 RSS
Unowocześniam najstarszą polską antenę, ale przewidywanie dla rybaków nie zniknie - mówi Kamil Dąbrowa, nowy pryncypał radiowej Jedynki
"Idy marcowe". Stracone złudzenia
08.02.12 RSS
W kinach "Idy marcowe" George'a Clooneya - wtłoczony w ramy thrillera przykry obraz filmowy mechanizmów rządzących amerykańską polityką. W sam raz na rok wyborów
List prostolinijny w sprawie Wisławy Szymborskiej
08.02.12 RSS
Kilka dni po śmierci Wisławy Szymborskiej posłanka PiS Krystyna Pawłowicz w Programie 1 publicznego Polskiego Radia powiedziała: "Wisława Szymborska kojarzy mi się z Noblem, ale nie kojarzy mi się z Polską". Posłanka m.in. narzekała na nieobecność wierzby w wierszach noblistki. "Szymborska nie wyrażała moich myśli i uczuć" - skarżyła się. Środowisko literackie zareagowało na te wypowiedzi listem otwartym, jaki przedrukowujemy na dole
wieczór Szymborskiej w Rzymie
08.02.12 RSS
We wtorek 7 lutego w Instytucie Polskim w Rzymie odbędzie się wieczór święty Wisławie Szymborskiej.
Filmy z chmury. prawnie
08.02.12 RSS
W Polsce, w porównaniu ze Stanami, dozwolony dopuszczenie do filmów w internecie stale jest ograniczony. Ale idzie ku dobremu
Seks, kłamstwa i kasety wideo. Po irańsku
08.02.12 RSS
"Czerwona kartka dla kochanki piłkarza", reż. Mahnaz Afzali, 7 stycznia, TVP 2, godz. 22.50